piątek, 7 grudnia 2012

12. Spełniona obietnica

Happy i Natsu szybko dotarli do gildii, chłopak podszedł do tablicy ze zleceniami.
- Ej Happy! Co powiesz na jakąś misję?! - Wykrzyczał na cały budynek, kotek stał razem z Carlą i rozmawiali.
- Aye! - Podleciał do Dragneela.
- Natsu-san, przepraszam ale było by dobrze, jakby pan chociaż przez tydzień odpoczywał, nie odzyskał pan jeszcze pełni sił, najlepiej przez te siedem dni ograniczyć magię. - Powiedziała cicho Wendy stojąc obok różowowłosego, musiała spoglądać w górę, ponieważ był o wiele niższa od chłopaka, Natsu kucnął, uśmiechnął się i położył swoją dłoń na głowie Marvel, ona spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- Ehh. Postaram się. - Dziewczynka zarumieniła się i również uśmiechnęła. Lucy spojrzała na to, wyglądali słodko, jakby byli rodzeństwem, na jej twarzy również zagościł uśmiech. - Jesteś super.
- Ja? Czemu? - Zapytała zdziwiona
- Gdyby nie ty, to pewnie nadal bym leżał w tym łóżku, albo nie żył, jesteś niesamowita. Ja potrafię tylko niszczyć. - Lekko ją przytulił, poczuła jaki był ciepły, pierwszy raz usłyszała takie słowa, były takie miłe, kiedy była z nim czuła jakby miała brata. - Ale mam problem.
- Jaki? - Zaciekawiła się niebieskowłosa. On spojrzał na nią poważnym wzrokiem, co wywołało u niej gęsią skórkę, ale po chwili znów szeroko się uśmiechnął.
- Jak ja ci się teraz odwdzięczę?
- Nie musi pan, wystarczy mi to, że czuje się pan lepiej.
- Już wiem. Odnajdę Grandine, tyle lat zmarnowałem na szukaniu Igneela, ale on jest uparty więc nie dziwię się, że idzie mi to tak opornie. Obiecuję, znajdę ją.
- Ale... - Chciała zaprzeczyć, jednak coś takiego było w uśmiechu Dragneela, że ciężko było się mu sprzeciwić, uśmiechnęła się lekko. - Dobrze.
- Raz dotrzymałem obietnicy, drugi raz też dam radę. - Wstał i zaczął iść w stronę wyjścia, dziewczynka odprowadzała go wzrokiem, nagle zatrzymał się i obrócił. - No chodź, opowiesz mi trochę o niej. - Marvell kiwnęła głową i podbiegła do różowowłosego, nie wiedziała czemu, ale czuła się szczęśliwa.
- Prócz ogromnej mocy, posiada ogromne serce, równie gorące jak jego ogień. Mówią, że potrafi tylko niszczyć, ale i potrafi odbudować to co najważniejsze, nadzieję w innym człowieku, potrafi odnaleźć dobro nawet w najgorszym. Każdemu da szanse, aby zacząć od nowa. - Powiedziała szczęśliwa Mirajane, spoglądając na wychodzących dwóch Smoczych Zabójców. Lucy spojrzała na koleżankę i uśmiechnęła się, wstała i poszła w stronę wyjścia, pomachała wszystkim na pożegnanie, po czym ruszyła do swojego domu.

 *  *  *


Było już późno, Dragneel odprowadzał Wendy do jej domu, szli w ciszy.

- Miesiąc. - Powiedział stanowczo Natsu. Dziewczynka spojrzała na niego, nie za bardzo wiedziała o co chodzi.
- Co miesiąc? - Zapytała zdziwiona.
- W tyle znajdę Grandine. Miesiąc i sprowadzę ją spowrotem, a jeśli nie, to tu nie wrócę. - Niebieskowłosa, w ogóle nie wiedziała co powiedzieć, nim się spostrzegła była już pod drzwiami domu, chwyciła za klamkę, otwierała powoli drzwi.
- Tylko wróć. - Szepnęła i zamknęła drzwi. 
Dragneel uśmiechnął się i ruszył przed siebie.

*  *  *

Na drugi dzień do gildii wleciał spanikowany Happy.
- Widział ktoś Natsu ?! - Krzyczał. Lucy podeszła i starała się go uspokoić.
- Co się stało? - Zapytała.
- No bo wczoraj nie wrócił do domu, a dzisiaj też go nie widziałem. - W jego oczach pojawiły się łzy.
- Choć, przeszukamy dom, może gdzieś jest. - Uśmiechnęła się i razem z kotkiem ruszyła w stronę domu Salamandra, wszystko było porozwalane.
- Czy on tu sprząta?
- Czasami. - Odpowiedział Happy. Blondwłosa zaczęła przeszukiwać mieszkanie, znalazła liścik położony na małym stoliczku, wzięła do ręki i zaczęła głośno czytać :
''Poszedłem szukać Grandine, złożyłem obietnicę i nie zamierzam jej łamać, mam miesiąc, jeśli mi się nie uda, nie wracam. Luce, wiem że to ty to znajdziesz, nikomu nie mówcie i nie szukajcie mnie. Jeśli we mnie uwierzycie to mi się uda. Czy nie na tym to wszystko polega?
PS. Luce pomieszałaś bajki, to żaba zamienia się w księcia,a smok zostaje zniszczony, dlatego zawsze pozostanę tym kim jestem."
Dziewczyna czytając to usiadła, zasłoniła usta dłonią, a na kartkę skapywały krople łez. Nie mogła uwierzyć, że znów ją zostawił, nie mogła o nim zapomnieć, jeszcze raz spojrzała na kartkę, po czym zgniotła ją, wypuszczając na ziemię.
- Proszę wróć. - Wyszeptała.

 *  *  *


- Mam tylko miesiąc, ale to wystarczająco dużo, choć na chwilę, aby choć na chwilę zobaczyć smoki. Wiem, że mnie słyszycie wy głupie gady. - Szedł nadal przed siebie z nadzieją, że uda mu się odnaleźć to czego szuka, szczęście, nie tylko swoje ale i jego przyjaciół.

Natsu był już bardzo daleko od Magnolii, miesiąc dobiegał końca, został mu tydzień. Nagle zobaczył postać w kapturze, pomyślał że może to być osoba, która chciała zniszczyć Fairy Tail, postanowił podążyć za nią. Wszedł do ciemnej jaskini, było cicho. Znalazł się w pewnym pomieszczeniu, jego oczom ukazały się smoki, nie tylko te trzy, które doskonale znał, ale także inne. Przez chwilę nie mógł się ruszyć, były zamknięte, magiczną barierą i zakute w grube łańcuchy. Wziął się w garść i podbiegł do miejsca gdzie znajdował się ognisty smok.
- Igneel! Co ty tutaj robisz? - Równocześnie cieszył się i cały palił z nerwów. Miał ochotę zabić tego, kto to zrobił. Niestety nie otrzymał odpowiedzi na pytanie.
- Uwolnię ciebie i wszystkie smoki. - Położył ręce na barierze i kiedy chciał już użyć magii ognia, aby ją roztopić, odrzuciło go na przeciwną stronę, przez co uderzył o ścianę i upadł na podłogę, ale momentalnie się podniósł.
- Niech to, jak ja mam to...
- Szukasz czegoś Salamandrze? - Różowowłosy usłyszał głos, obrócił się w jego stronę i ujrzał mężczyznę z kapturem na głowie. Dłonie zgiął w pięści, po czym zapłonął żywym ogniem.
- Wypuść je. - Powiedział przez zaciśnięte zęby.
- Jeśli mnie pokonasz te bariery znikną. - Uśmiechnął się szyderczo.
- Niech będzie. - Natsu ruszył w stronę przeciwnika, kiedy już miał zadać cios, on wykonał unik, uderzając w Dragneela, przez znów uderzył w barierę, a ta poraziła go prądem. Szybko wstał i uśmiechnął się :
- Ostrze Rogu Ognistego Smoka! - tym atakiem powalił przeciwnika, powoli do niego podszedł. - Rób co mówię, albo zginiesz. - Zobaczył lekki uśmiech na twarzy mężczyzny. Spojrzał na niego zdziwiony, gdyż nie wiedział o co mu chodzi. A ten podczas nieuwagi Dragneela, otoczył wszystkie smoki czarnym płomieniem, różowowłosy usłyszał ich ryki. Widząc to wszystko wpadł w szał, rozpalił się żywym ogniem, był on tak mocny, że zakapturzona postać, która stała przy nim, zaczęła płonąć, a jaskinia waliła się, bariery, które więziły stworzenia rozpadły się w drobny pył, a łańcuchy roztopiły.
- Ty gnoju. - Podszedł do przeciwnika i zaczął go atakować tak szybko, że nie miał on czasu by się bronić. Nagle przygniotła go wielka skała, Natsu szybko zaczął biec w stronę wyjścia, w ostatniej chwili zdążył.
- Sam doprowadziłeś do swojej śmierci. - Szepnął. Kiedy się odwrócił zobaczył wszystkie smoki, szeroko się uśmiechnął. - Igneel, Metallicana, Grandine - spojrzały w jego stronę i trochę podeszły. - Mam do was prośbę, choć na chwilę spotkajcie się z Wendy i Gajeelem.
- Nie możemy. - Odpowiedziała Niebiańska Smoczyca. - Jeśli to zrobimy to.
- Biorę na siebie całą odpowiedzialność. Choć na chwilę, ja obiecałem i nie zamierzam złamać tej obietnicy. - Spojrzały na niego, po czym na siebie, porozumiały się, Igneel podszedł do niego.
- Dobrze, wskakuj. - Chłopak wszedł na głowę smoka i wzbili się w powietrze, czuł niesamowitą radość, choć ta walka wyczerpała jego moc, czuł się pełen energii.
- Do Fairy Tail! - Krzyknął zadowolony.
- Fairy Tail co? Widzę, że przez ten czas kiedy mnie nie było świetnie sobie radziłeś, urosłeś. To ile teraz masz lat? - Zadawał pytania, dumny ze swojego "syna" Ognisty Smok.
- Osiemnaście. - Uśmiech nie schodził z twarzy Dragneela.
- Już osiemnaście, miałeś dopiero osiem. Byłeś taki słodki. - Natsu słysząc to wzruszył się, ale nie pozwolił, by choć jedna kropla łzy wypłynęła z jego oczu. Przytulił się do niego. 
Jednak zdążę na czas
Lecieli trzy dni, różowowłosy starał się przez cała drogę być przytomny, ale nie udało mu się, był zbyt zmęczony, więc usnął.

  *  *  *

Lucy już chciała wchodzić do gildii, kiedy zauważyła zarys jakiegoś stworzenia, wielkiego, latającego. Przyjrzała się bardziej, otworzyła szeroko oczy i szybko wbiegła do budynku.
- Smoki! Widziałam smoki! - Wszyscy bez zastanowienie wybiegli przed gildię, myśleli że to żart, ale jednak okazało się to prawdą. Wendy i Gazille nie mogli uwierzyć, z oczu niebieskowłosej poleciały łzy.
- Natsu, obudź się, jesteśmy na miejscu. - Powiedział do chłopaka Igneel. Powoli otworzył oczy i usiadł, spojrzał przed siebie i szeroko uśmiechnął. Metallicana i Grandine wylądowały, a ich wychowankowie podbiegli do nich, byli tacy szczęśliwi. Ognisty Smok wylądował nieco dalej, Dragneel przyglądał się wszystkiemu z uśmiechem, w końcu mu się udało, w końcu dokonał tego, czego pragnął najbardziej.
- Teraz będziecie musieli wrócić i znów się nie będziemy widzieć przez nie wiadomo ile? - Zapytał Salamander.
- Niestety tak. A z reszta umiesz więcej niż cię nauczyłem i opinię też masz nie złą co, Salamandrze? Może teraz wszystkie smoki powrócą na wolność i będziemy się widywać, ale wątpię w to, lepiej się pożegnać. I tak nie uda mi się odbudować tych dziesięciu lat, kiedy cię zostawiłem. Ukarają cię za złamanie prawa. Nie wolno nam się widywać z ludźmi, mogą wymierzyć ci taki wyrok jaki tylko chcą. - Ciągnął smok.
- Jestem gotowy, na wszystko. - Odpowiedział stanowczo chłopak. - Padam z nóg, ratowanie twojego ogona jest męczące staruszku. - Śmiał się Dragneel.
- Ja ci dam staruszku. Zapamiętaj to sobie dobrze, bo to był pierwszy i ostatni raz.
Natsu zaczął się głośno śmiać, ale po chwili zamilkł, wiedział że znowu będzie musiał się rozstać ze swoim ojcem.
- Dobra, musimy wracać. - Powiedział Igneel do dwójki smoków. One pożegnały się ze swoimi "dziećmi" i wzbiły w powietrze.
- Dziękujemy Natsu. - Rzekła Grandine. Chłopak zeskoczył z głowy swojego ojca, kiedy lądował nogi lekko mu się przygięły, ale utrzymał równowagę.
- Czas się pożegnać co? Mimo wszystko cieszę się, że mogłem cię zobaczyć choć na chwilę i dziękuję za to, że wziąłeś mnie do siebie. - Uśmiechnął się lekko i przytulił, w jego zielonych oczach pojawiły się łzy. W końcu potrafił komuś podziękować. Jednak czuł, że to był  pierwszy i ostatni raz.



- Nauczyłem cię wszystkiego co trzeba, masz w sobie mnóstwo mocy. Nie żałuję tego, że cię przygarnąłem, wręcz przeciwnie, to było najlepsze co mogłem zrobić. 
Po tych słowach rozłożył skrzydła i wzbił się w powietrze, po czym odleciał. Większość gildii weszła do budynku, różowowłosy stał i wpatrywał się w opuszczającego go ojca. Lucy wyszła z pomieszczenia.

- Natsu no chodź. - Zauważyła, że chłopakowi drżą ramiona, domyślała się co mógł teraz czuć, stanęła w ciszy, nie wiedziała co zrobić. Salamander upadł na kolana i zasłonił sobie twarz rękoma, słyszała ciche szlochanie, podeszła do swojego przyjaciela i położyła rękę na ramieniu, ujrzała skapujące na ziemię krople wody. Uklękła i przytuliła go, on tego nie odwzajemnił, nie miał sił.
- Wiesz, że żyje i jest bezpieczny, wypełniłeś obietnicę. Kochasz go, ale łzy niczego nie zmienią, czy nie tak mówiłeś? Ale tym razem cię rozumiem, nie myśl, że znów go straciłeś. Nie, właśnie teraz go odzyskałeś i już zawsze będzie z tobą. 
Rozluźniła uścisk, wyciągnęła rękę do chłopaka, lekko się nachylając
- Chodź do gildii, do przyjaciół. Fairy Tail to jest twój dom, to jest dom każdego z nas, sam mi to powiedziałeś, więc choć wrócimy do domu. - Uśmiechnęła się lekko, Salamander spojrzał na nią i otarł łzy, podał jej rękę, pomogła mu wstać i oboje ruszyli w stronę gildii.

4 komentarze:

  1. 'Pomyliłaś bajki, żaba zamienia się w księcia... nie wiem czemu ale wyobraziłam sobie Natsu jako żabę i wyglądał jak Frosh xD ale nie potrafiłam wyobrazić sobie Igneela jak mówił: "byłeś taki słodki" xD
    A ta ostatnia scenka ;-; znów chusteczki ;')

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie. Moim zdaniem Wendy wygląda jak aniołek i taki ma charakter :). Jest przesłodka!!! I jeszcze pojawiły się smoki!!! Wspaniale!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby to jak wyruszył, myślałam że bardziej rozbudujesz. Trochę tak głupio, że ledwo wyruszył, a tu BOOM i nagle znalazł smoki, od razu wrócił do domu i wszyscy się z nimi zobaczyli. Tak trochę za szybko wszystko. Jednak słodka scena była z Natsu jak kiedy Igneel odleciał upadł i zaczął płakać Q.Q ... So facking cute >o<!

    OdpowiedzUsuń